niedziela, 17 maja 2015

Jabłuszko pełne ognia

Od dawna u mnie w domu wisiało sobie niepozorne jabłuszko ... wisiało i służyło wytrwale jednak czas zrobił swoje. 

Oczyszczone, pomalowane na biało i ozdobione wzorem w róże (najbardziej zbliżony do oryginału) dalej służy przechowując zapałki. Użyłam farby do malowania kasetonów. Następnie pokryłam lakierem wodnym, błyszczącym.



Najlepiej oczywiście praca idzie na podłodze. Z racji tego, że technika jest dla mnie mniej ważna od efektu, używane narzędzia czasem są nietypowe, jak np polerka do paznokci.





Chust, chusty, chusty...

Jak to u mnie bywa jeden post na rok ;)

W ostatnim czasie powstało niewiele, ale jednak coraz więcej chęci jest. Na pierwszy ogień poszła Luna Moth Shawl . Wzór prosty i przyjemny. Powstały z niego łącznie trzy sztuki, przy czym jedna została u mnie i doczekała się pamiątkowego zdjęcia. Użyta włóczka to Soprane (50g=275m). Na chustę o rozmiarach 130 x 90 cm wyrobiłam 1 motek plus odrobinę następnego. Chusta jest przyjemna i miękka. Kolor chusty jest stalowy jednak nie byłam w stanie uchwycić tego na zdjęciu.


Druga chusta jaka powstała to Gail (kolejne podejście do tego pięknego wzoru). Tym razem chusta powstała na zamówienie. Użyłam 2 motki włóczki Alize Kid Mohair Royal w kolorze wina (25g = 2250m). Chusta jest bardzo delikatna i zwiewna. Chusta ma aż 2 metry po najdłużej krawędzi.



sobota, 12 kwietnia 2014

Pierwsza chusta

.... po dłuższej nieobecności wracam ...oby na dłużej :)

Tym razem głównym elementem będzie chusta. Od dawna przyglądałam się wszelkim chustom i szalom podczas Spotkań robótkowych online, jednak uważałam, że moje zdolności w temacie są nikłe i niezdatne. Z pomocą przyszła mi dobra dusza właścicielka cudowenej Pasmanterii Agrafka. To był ciężki poród, trwał długo i mozolnie, ale gdy zaczęłam się tym bawić i stwierdziłam, że prucie przy każdej pomyłce jest bez sensu robota przyspieszyła i stała się przyjemnością. Pierwszym moim tworem została chusta Gail. Użyta włóczka to Kid Mohair Yarn Art. Zeszły mi trzy moteczki także chusta jest duża i przyjemnie można się opatulić. Okazało się też, że moje dzieło nie takie tragiczne i koleżanka chce taką samą.



A teraz Butterfly Effect....

czwartek, 24 października 2013

Frywolitka to nie wszystko...

Każda z osób zajmujących się rękodziełem ma swoją ulubioną dziedzinę, w której się specjalizuje. W moim wypadku padło na frywolitkę. Czasem jednak zew twórczej natury ma chęć oderwania się od nitki i igły, i tym razem w ruch poszły kleje, farby, pędzle i papier ścierny ;). Pierwszym moim "dziełem" było pudełko na biżuterię, które smętnie czekało na moje zdecydowanie parę miesięcy. Udało się tak naprawdę dzięki koleżance z pracy, która podarowała mi klej, lakier i serwetki.



Kolejny twór powstał przy okazji..... powiem tyle wino było dobre ;)
















A w tle moja serwetka z wzoru od http://renulek.blogspot.com/

czwartek, 17 października 2013

Nietypowe grzybobranie...


Mam tą niezwykłą przyjemność mieszkać "w lesie" dokładnie to wystarczy przejść przez drogę. Z tego też powodu nie korzystać z daru natury to grzech. Przy okazji tej niezwykle zwykłej wyprawy powstało kilka zdjęć :)




..... a przy okazji wyprawy :


sobota, 5 października 2013

Kwieciem obrodziło ...


Jakże dawno mnie tu nie było, aż wstyd przyznać. Zmieniła się pora roku, a nawet dwie a u mnie w robótkach pojawiła się wiosna. Natchniona chwilą poczyniłam małe stadko kwiatuszków :). Mam nadzieję, że się spodobają. 

Zachęcona piękną pogodą i radością z tego, ze panowie pomogli wrzucić węgiel wyszłam z nimi na spacer na moje kwietne podwórko. Jak się okazało miałam niezwykłe szczęście. Przyszedł mróz i kwiatki niestety zmarzły i opadły, a tak mam jeszcze pamiątkę. 
Poniżej efekty:




wtorek, 19 marca 2013

Wymianka Wielkanocka....

Przyznam szczerze pierwszy raz spotkałam się z czymś takim, jak Wymianka Wielkanocna. Zasady są proste, zgłoszenie-----> losowanie-----> dane ofiary-----> czas na wykonanie prezentu -----> wysyłka. Może wszystko byłoby łatwe, gdyby znało się osobę po drugiej stronie, ale o mojej ofierze widziałam niewiele. Postanowiłam zatem zrobić coś tak ode mnie, z serducha i wyszło to...




A teraz pytanie co ja dostałam, ano dostałam cudeńka :D. Od pewnej cudownej osóbki: http://renula.blogspot.com/.